Overthinking. Jak zatrzymać natłok myśli?

Pamiętasz, jak ostatnio leżałeś w łóżku i zamiast zasypiać, odtwarzałeś w głowie rozmowę sprzed tygodnia? Zdanie po zdaniu, gest po geście: „Czemu tak to powiedziałem?”, „Co ona wtedy pomyślała?”, „Mogłem zareagować inaczej…”.

Jeśli brzmi to znajomo, nie jesteś sam. I nie, to nie jest kwestia tego, że po prostu „dużo myślisz”. To overthinking i da się z tym wygrać.

Wokół tego stanu narosło sporo mitów. Niektórzy uważają, że to domena ludzi głębokich i wybitnie inteligentnych. Prawda jest jednak mniej romantyczna: to po prostu przeciążony układ nerwowy, który nie potrafi wcisnąć hamulca.

Tu kryje się spora ironia: natłok myśli najczęściej zaczyna się od desperackiej próby przejęcia kontroli. Twój mózg nienawidzi niepewności. Kiedy jakaś sytuacja jest niejasna, nie wiesz, co ktoś o Tobie pomyślał, jak potoczy się jutrzejsze spotkanie albo czy podjąłeś właściwą decyzję – umysł odpala tryb awaryjny. Zaczyna generować scenariusze. Wszystkie możliwe. Te neutralne i te absolutnie najczarniejsze.

Problem polega na tym, że to w niczym nie pomaga. Niepewność nie znika, za to myśli pęcznieją i zaczynają Cię przytłaczać. Ten stan wyjątkowo chętnie karmi się kilkoma rzeczami:

  • Perfekcjonizmem bo wierzysz, że jeśli będziesz analizować problem dostatecznie długo, w końcu znajdziesz idealne rozwiązanie. 
  • Niskim poczuciem własnej wartości– wtedy mózg domyślnie zakłada najgorszy obrót spraw i w każdej drobnostce szuka potwierdzenia, że coś jest z Tobą nie tak.
  • Lękiem przed oceną– stąd bierze się to obsesyjne rozkładanie minionych wydarzeń na czynniki pierwsze.

Warto zrozumieć jedno: zwykłe, zdrowe myślenie ma jakiś cel. Przetwarzasz fakty, wyciągasz wnioski, podejmujesz decyzję i idziesz dalej. Ciągłe analizowanie to kręcenie się w kółko. Zużywasz mnóstwo energii, a i tak wracasz do punktu wyjścia. To dlatego po całym dniu „tylko siedzenia i myślenia” czujesz się tak, jakbyś przerzucił tonę węgla. To zmęczenie jest w stu procentach fizyczne- tak reaguje Twoje ciało.

Wracasz ze spotkania ze znajomymi. Było super: dużo śmiechu, luźna atmosfera, pyszne jedzenie. Wchodzisz do domu, zdejmujesz buty i nagle w Twojej głowie rusza lawina pytań/

I zamiast kłaść się spać z przyjemnym poczuciem dobrze spędzonego wieczoru, rozbijasz każde słowo i gest na atomy.

Analizowanie rozmów po fakcie ma jedną wielką wadę: opiera się na iluzji, że potrafisz czytać w ludzkich myślach. Nie potrafisz. Twój mózg bierze Twoje własne, prywatne lęki i nakłada je jak krzywy filtr na zachowanie innych. W efekcie zwykła cisza staje się dowodem na odrzucenie, a czyjeś zmęczenie interpretujesz jako znak, że znowu coś schrzaniłeś. Z czasem ten nawyk niszczy relacje. Nie dlatego, że ludzie mają coś do Ciebie, ale dlatego, że przez ciągłe monitorowanie siebie przestajesz być w tych relacjach autentyczny i obecny.

Czasami już kilka sesji wystarczy, żeby odczuć ulgę

Jeśli szukasz wsparcia w kryzysie lub trudnej sytuacji życiowej, skorzystaj z porady psychologa i psychoterapeuty. 

Daniela Riviera psychoterapia online

Skoro wiesz już, że hasło „nie mogę przestać myśleć” to nie wyrok, tylko zły nawyk, zobacz, jak możesz go przełamać za pomocą prostych, codziennych trików.

1. Zrób porządny „brain dump” (wyrzut z głowy)

Weź czystą kartkę albo otwórz pusty dokument na komputerze. Przez 10 minut pisz wszystko, co masz w głowie. Bez cenzury, bez dbania o styl, gramatykę czy sens. Lęki, listy zadań, pretensje, to nieszczęsne zdanie wypowiedziane we wtorek. Myśli zamknięte wewnątrz czaszki wydają się olbrzymie i potężne. Kiedy zobaczysz je czarno na białym, nagle skurczą się do rozmiarów zwykłych zdań, które można po prostu przeczytać, zamknąć i odłożyć na półkę.

2. Umów się ze swoim mózgiem „na randkę”

Zakazywanie sobie myślenia działa dokładnie tak samo, jak prośba „nie myśl o różowym słoniu”. Pierwsze, co zrobisz, to go zobaczysz. Zamiast walczyć z natłokiem, daj mu przestrzeń, ale na Twoich warunkach. Powiedz sobie: „Dobrze, przeanalizuję to, ale o 19:00 i dam sobie na to równy kwadrans”. Kiedy myśli zaczną atakować Cię w ciągu dnia, zaparkuj je krótkim komunikatem: „Nie teraz. Widzimy się o 19:00”. Brzmi dziwnie? Może i tak, ale to działa, bo dajesz mózgowi poczucie, że temat nie został zignorowany.

3. Uziem się metodą 5-4-3-2-1

Gdy wpadasz w pętlę myśli, tracisz kontakt z rzeczywistością. Jesteś tylko w swojej głowie, a Twoje zmysły śpią. Żeby natychmiast wrócić na ziemię, rozejrzyj się wokół i znajdź:

  • 5 rzeczy, które widzisz,
  • 4 rzeczy, których możesz dotknąć,
  • 3 dźwięki, które realnie słyszysz,
  • 2 zapachy, które jesteś w stanie poczuć,
  • 1 smak, który masz w ustach.

To czysta neurologia- mózg nie potrafi jednocześnie analizować wymyślonych problemów i na 100% przetwarzać sygnałów ze zmysłów. Jedno wyłącza drugie.

4. Zadaj sobie brutalnie proste pytanie

Kiedy czujesz, że zaczynasz odpływać w rozważania, zatrzymaj się i zapytaj na głos: „Czy mogę coś z tym zrobić w tej konkretnej minucie?”. Jeśli tak- zaplanuj działanie i zrób pierwszy krok. Jeśli nie- to nie jest konstruktywne myślenie. To zwykłe zamartwianie się, które nie zmieni absolutnie niczego. Nie każda myśl w Twojej głowie zasługuje na to, żeby poświęcać jej uwagę.

5. Zmień fizycznie otoczenie i rusz ciało

To nie jest banalna rada z poradnika fitness. Ruch dosłownie zmienia chemię w Twojej głowie – obniża poziom kortyzolu (hormonu stresu) i pompuje endorfiny. Nie musisz od razu biec na siłownię. Wystarczy, że wyjdziesz na 20-minutowy spacer. Kluczowy warunek: zostaw telefon w kieszeni. Idź i poczuj, jak Twoje stopy dotykają chodnika. Zobaczysz, że po powrocie ten wielki problem w głowie zrobi się znacznie cichszy.

Wszyscy czasem za dużo myślimy i w większości przypadków udaje nam się z tego wyplątać. Bywają jednak sytuacje, w których overthinking staje się czymś więcej niż tylko irytującym nawykiem. Czasami to sygnał alarmowy mówiący o stanach lękowych czy depresji, gdzie domowe sposoby po prostu nie wystarczą.

Warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, jeśli:

  • Natłok myśli towarzyszy Ci od wielu tygodni i realnie paraliżuje Twoje codzienne życie, pracę lub naukę.
  • Masz przewlekłe problemy ze snem, bo wieczorne, ciągłe analizowanie nie pozwala Ci zasnąć przez długie godziny.
  • Boisz się podjąć jakąkolwiek decyzję (nawet tak błahą, jak wybór obiadu), ze strachu, że wybierzesz źle.
  • Zaczynasz świadomie unikać znajomych i izolujesz się, bo wiesz, że każde wyjście z domu odchorujesz wielogodzinnym rozkładaniem rozmów na czynniki pierwsze.
  • Z powodu myśli cierpi Twoje ciało: czujesz ucisk w piersiach, masz wiecznie spięty kark, boli Cię brzuch albo miewasz ataki paniki.

Pamiętaj, że szukanie wsparcia to nie słabość. To dowód na to, że traktujesz siebie poważnie. Terapia (szczególnie poznawczo-behawioralna) doskonale radzi sobie z overthinkingiem- uczy, jak łapać te myśli za ogon i stopować pętle, zanim na dobre Cię wciągną.

Czy overthinking to choroba psychiczna? 

Nie. Sam w sobie overthinking nie jest chorobą ani zaburzeniem. To schemat zachowania, nawyk psychologiczny. Może jednak bardzo mocno uprzykrzać życie i być częścią czegoś większego,na przykład stanów lękowych, depresji czy syndromu oszusta. Jeśli czujesz, że to zjawisko zaczyna rządzić Twoim dniem, warto pogadać ze specjalistą, żeby dostać do ręki konkretne narzędzia radzenia sobie z nim.

Dlaczego natłok myśli nasila się akurat w nocy, kiedy leżę w łóżku? 

Ponieważ w ciągu dnia Twój mózg ma potężny filtr- obowiązki, maile, rozmowy, podcasty, przeglądanie social mediów. Kiedy kładziesz się spać, gasisz światło i odkładasz telefon, nastaje absolutna cisza. Bodźce znikają, a wszystkie sprawy, które spychałeś w ciągu dnia na boczny tor, nagle wyskakują na pierwszy plan. Zmęczony po całym dniu układ nerwowy po prostu nie ma już siły ich blokować.

Jak odróżnić zdrowe myślenie od toksycznego overthinkingu? 

Zrób prosty test efektu. Zdrowe myślenie jest liniowe i prowadzi do jakiegoś punktu B- decyzji, planu działania albo uświadomienia sobie czegoś. Overthinking to kręcenie się w kółko bez żadnego finału.

Czy da się z tego wyjść zupełnie samemu, bez terapii? 

Tak, jak najbardziej. Jeśli u podstaw Twojego overthinkingu leży po prostu wyuczony, kiepski nawyk, a nie głębokie problemy emocjonalne, regularny trening pomoże. Kluczem jest tutaj słowo „regularny”- techniki takie jak wyrzucanie myśli na papier czy umawianie się na konkretną godzinę zamartwiania zadziałają tylko wtedy, kiedy wprowadzisz je w codzienne życie, a nie zrobisz raz na miesiąc.

Czy medytacja naprawdę pomaga na wyciszenie głowy? 

Tak, ale z medytacją trzeba uważać na początku drogi. Jeśli masz w głowie potężny chaos, próba siedzenia w absolutnej ciszy może Cię tylko sfrustrować, bo usłyszysz swoje myśli jeszcze głośniej. Na start o wiele lepiej sprawdzają się medytacje prowadzone (z głosem przewodnika w aplikacji lub na YouTube), ćwiczenia z oddechem (np. oddech pudełkowy) albo uważne spacery, gdzie skupiasz się na świecie wokół, a nie na wnętrzu swojej głowy.

Co zrobić, gdy łapię się na overthinkingun w trakcie rozmowy z kimś na żywo? 

Przenieś całą swoją uwagę na rozmówcę- zacznij bawić się w detektywa. Skup się na tonie głosu tej osoby, na tym, jak gestykuluje, jaki ma kolor oczu. Słuchaj jej tak uważnie, żeby móc zadać sensowne pytanie doprecyzowujące. Nasz mózg ma ograniczone zasoby- nie potrafi w tym samym ułamku sekundy prowadzić skomplikowanego monologu wewnętrznego i realnie kodować słów drugiego człowieka. Wybierz obecność, a myśli same zamilkną.